Sry, ale jestem uzależniona od wattpada, więc teraz będę pisała na wattpadzie
Link do opowiadania: https://www.wattpad.com/myworks/66489567-pocz%C4%85tek-ko%C5%84ca
Papa
Dziewczyna o imieniu Angelika wiedzie szalone życie. Jest lubiana w szkole, a także dobrze się uczy. Mimo tego dalej sądzi, że to szara rzeczywistość. Nic nie potrafi zaspokoić jej pragnienia przygody. Wkrótce jej marzenie się spełni i będzie mogła doznać prawdziwą moc adrenaliny. Niestety będzie nieść dużo przykrych rzeczy. Jej celem będzie uratowanie przyjaciół, jak i samej siebie. Czy uda jej się to? Czy uda jej się pokonać tą niebezpieczną grę?
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 28 marca 2016
wtorek, 15 marca 2016
Rozdział 10
1 czerwca : 13.00
Razem z Jasiem postanowiliśmy zabrać chłopaka ze sobą. Miał na imię Paweł, i muszę przyznać, że tak przygnębionego człowieka jeszcze nigdy nie widziałam. Mimo, ze byliśmy bardzo daleko od Polski nie potrafiłam się strasznie smucić. Ciągle myślałam, że za chwilę znajdzie nas jakiś helikopter i nam pomoże. Kiedy doszliśmy do "obozowiska" zaczęłam oglądać teren. Miejsce w którym "wylądowaliśmy" było między dwoma wysokimi "ścianami śniegu". Wyglądało to coś na styl kamieniołomu, tyle, że lodowego. Wszyscy siedzieli w kółku i coś robili. Z pewnością był to dla wielu szok, mimo tego ja nie odczuwałam niczego więcej poza tęsknotą. Po chwili poczułam, że Jasiek zaczął mnie delikatnie szturchać. Raczej cały się trząsł z zimna.
- Dzięki Tobie zapomniałem, że jest mi zimno, ale myśli wróciły razem z uczuciem zamarzania. - zaśmiał się. Następnie pobiegł w stronę gdzie w "ścianie" było przejście. Z ciekawości poszłam za nim. Moim oczom ukazało się coś tak strasznego, że szybko opadłam na kolana i zakryłam oczy. Przede mną leżał wrak samolotu...... niestety w środku go można było znaleźć martwe ciała. Niektóre przebite przez metalowe pręty, inne rozgniecione dzięki górnej części maszyny. Widok przyprawiał mnie o dreszcze. Jan wszedł tam przegrzebując okolice, w których powinny się znaleźć walizki. Postanowiłam siąść i na niego zaczekać. Przyciągnęłam nogi do siebie i objęłam je rękami.
- Po co za mną przyszłaś?
- Gdzie jest druga część tej.... tego.....?
- Niedaleko miejsca gdzie zasypał Cię śnieg. Angelika... po Twoim zachowaniu wydaje mi się, ze niezbyt rozumiesz powagę sytuacji... w sumie po tym co zobaczyłaś może zmienisz nastawienie.
- Myślisz, że mam wszystko w dupie...
- To nie tak. Ty jakbyś nie potrafiła, nie mogła przyjąć tego, ze my też możemy.... - i w tym momencie Jasiek odwrócił głowę i popatrzył się na samolot. Połowa osób była moimi dobrymi przyjaciółmi. Dopiero teraz zauważyłam, że chłopak poszedł tam po kurtkę. Tylko czemu nie wziął całej walizki ? Brunet usiadł obok mnie, a ja oparłam moja głowę na jego ramieniu. Było mi wtedy tak ciepło.
15.37
Obudził mnie głośny wyk ... wilków? Najwidoczniej zasnęłam, a Jaś ze mną. Zaczęłam go szturchać ręką, by się obudził. Nikt się nami nie zainteresował nawet przez chwilę? Na szczęście nie padało jakoś dużo śniegu i nie byliśmy nim zasypani. Chłopak ledwo otworzył oczy i położył się.
- Wstawaj! - powiedziałam głośno.
- Yhym... - odpowiedział. Kolejno usłyszałam następne tym razem dłuższe wycie. Wstałam i zrobiłam kilka kroków do przodu, wtem zza wraku maszyny wyskoczył wilk. Był dość mały, dlatego wiedziałam, że jest jeszcze młody.
- Omega. - powiedziałam do siebie. Taki piękny, cały szary i z daleka zauważyłam, ze jego prawe ucho jest oklapnięte. Powoli podchodziłam do niego coraz bliżej. Dalej nie byłam blisko. Coś ciągnęło mnie do tego zwierzaka.
- Stój! - krzyknął Jaś. Przestraszona zrobiłam co kazał i obróciłam się do niego. Usłyszałam jeszcze bieg wilka i poczułam jego kły na mojej ręce. Odruchowo drugą wolną ręką walnęłam go w pysk. Ten puścił mnie, lecz szybko położył na ziemie. Po jego zębach moja krew spływała na moją twarz. Kiedy chciał znowu mnie zaatakować Jaś nie wiadomo skąd miał, ale uderzył go metalową rurką.
- Giń sukinsynu! - wrzasnął Jaś. Wilk padł i pisnął jeszcze trochę. To był smutny widok, ale albo on albo ja. - Chyba złamałem mu kręgosłup.
- Skąd to masz?
- Jakbyś zauważyła wszędzie są tu porozwalane jakieś części albo coś. Oh, to było gorszę od cebuli. - zaśmiałam się, ale zaraz przypomniałam sobie o ranię i zaczęło mnie to piekelnie boleć. Chłopak spojrzał na moją ranę i wziął mnie na ręce.
- Nogi mam zdrowe! - brunet zaśmiał się słodko i pobiegł do reszty. Gdy dotarliśmy na miejsce każdy obrócił wzrok w naszą stronę. Kazał Natalce mnie opatrzeć, a następnie zaniósł na koc, gdzie obok leżała apteczka.
- Nareszcie znalazłaś trochę czasu dla mnie!
- Przepraszam, ale tu jest tak pięknie. Biało, mroźnie...
- Groźnie - dokończyła Natka. Miała całkowitą rację. - Angelika myślę, że warto Ci to powiedzieć, bo robię z ciebie całkowitą idiotkę... - spojrzałam się na nią pytająco. - Jaś to ytyber. On jedyny tutaj, bo reszta ekipy jest już na miejscu.... w Hiszpanii :3
- AAAAAA!
- Nie wiedziałam, ze bedzie to dla ciebie taki szok.
- Boli...
- O przepraszam! - przyjaciółka zszywając mi ranę wbiła igłę w zupełnie inne miejsce, niż powinna. Chyba powinna patrzeć co robi, a nie rozmawiać ze mną.
- Nie wygląda on na tego Jasia co te trzy...cztery lata temu.
- Nie, w ogóle tępaku. - zaśmiałyśmy się. Pogawędziłyśmy, a potem dołączyłyśmy się do ogniska. Siadłam dalej od Jaśka, ale i tak cały czas gapiłam się na niego. Jego oczy są bardzo hipnotyzujące. Ogień ogrzewał moje ciało i nie martwiłam się o to co się dziś stało. Było już ciemno i postanowiłam pooglądać gwiazdy. Niebo było piękne i straszne.
- Może opowie każdy coś o sobie. - poprosił Paweł. Wszyscy przystaliśmy na ten pomysł. Było to naprawdę zabawne. W końcu doszło do brunetki z grzywką na bok. Miała ona czerwone okulary na których była duża rysa. Nie dziwota po tej tragedii.
- Jestem Majka... - powiedziała cicho.
- I jestem nieśmiała. - dokończył Jaś.
- Nom. - w jej głosie słychać było obojetność. Przed chwilą się śmiałą, a teraz nie wie co powiedzieć.
- Ej, Andzia. - szepnęła Natalka. - To nie jest przypadkiem ta Mróz? - faktycznie. To była nasza przyjaciółka. Rozstaliśmy się w drugiej gimnazjum, ponieważ musiała ona pojechać do Ameryki. A raczej przeprowadzić. Nie mogłam uwierzyć w to kogo widzę. Ciekawe czy mnie pamieta...
Po długiej przerwie wróciłam! Wiem wiem brak czasu i weny mnie nie usprawiedliwa. Niestety musi xdd Enjoy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)