Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 4 lutego 2016

Rozdział 2

18 maja 2016 : 13.15


   Minęły już trzy lekcję. Raczej nie dam rady wytrzymać jeszcze pięciu, a teraz jest przerwa. Młodzież biegała w tą i wewte. Zwłaszcza chłopcy, a akurat Ola (która zazwyczaj musiała się zagapić) goniła kolegów, ponieważ uwielbiali jej zabierać raz to telefon, a raz butelkę wody. Ola miała włosy bardzo jasne, taki blond przy białym. Ogólnie jej włosy były bardzo długie, sięgały, aż za jej tyłek. I oczywiście nigdy ich nie spinała, z resztą tak jak ja. Co innego Natalia, która uwielbiała chodzić w dwóch warkoczach. Czasami zadziwiały mnie oczy Olki, które były bardzo kocie, ta zieleń była taka nienaturalna. Zazdrościłam jej urody. Każdy chłopak ją adorował, albo dokuczał ( w formie podrywu ). Nie dziwię się, bo miała prześliczny uśmiech i takie różowe policzki. Na przerwach zawsze rozglądam się po korytarzu słuchając muzyki. Nie umiem żyć bez tych skocznych, a czasem tych bardziej smutnych melodii. Po chwili Natalia zaczęła mnie tyrpać łokciem. Zdjęłam jedną słuchawkę z ucha.
- Znowu odleciałaś.
- No...... prawie.
- Znowu gapisz się na Olę, zazdrosna czy co? - mówiąc patrzyłyśmy sie na ścianę przed nami.
- Eh.... popatrz na jej włosy. - wzdychnęłam, a przyjaciółka zaczęła się śmiać.
- No są żółte jak jajecznica, i co? - rozbawiła mnie i zachichotałam. - A ty jesteś szatynką i też masz piękne włosy, z resztą tak jak ja. - Natka zaczęła gestykulować jak Oliwia (której nie cierpimy) i zmieniła ton. Nie sądzę, że moje włosy są "piękne". Ostatnio spodobało mi się cieniowanie, dlatego te kłaki są różnej długości.
       Nagle zauważyłyśmy, iż chłopaki małą pięcioosobową grupką idą na dół. Zdziwiło nas to. Oni nigdy tam nie schodzili na przerwie. Wstałam i poszłam za nimi niezauważona.
- Ej! - krzyknęła Natalia. Przyłożyłam jeden palec do ust, a wtedy Natalia postanowiła pójść za mną.
Maciek, Adam i trzy inne osoby zmieniali buty. Prawdopodobnie chcieli zwiać z szkoły. Schodziłam cicho po schodach, ale z kieszeni wyleciała mi komórka. Poturlała się na koniec schodków. Niech to szlag!
- Andzia? Natalia? - spytał się Maciek, który chyba nas już dawno zauważył.
- Pewnie. - kopnęłam przyjaciółkę w kostkę. Po jakiego grzyba się odzywała. Fajnie było by ich nastraszyć, że nauczycielka idzie
- Jazda na górę! - powiedział jeden ze starszych.
- Dobra, one nic nie powiedzą. - uspokoił ich Maciek. - Chcecie iść z nami?
- Tak! - palnęłam bez namysłu.
- Angelika, ale.....

~~~~~~~~~~~~~~~

13.25

Byliśmy jeszcze w szkole, ale już mieliśmy wychodzić.
-Natalia.
-Tak?
-Nasze torby.
-Te torby? - wskazała na moją torebkę oraz na swój plecak. Trzymał je Adam.
- Co ja bym bez was.....
-Kto tam jest!? - usłyszeliśmy krzyk nauczyciela. Ze strachu wylecieliśmy przez drzwi jak torpeda. Chłopcy biegli przodem i nas prowadzili. W pewnej chwili Maciek złapał moją przyjaciółkę za ręke. Mimo, że było to urocze, dalej byłam zazdrosna. Wbiegliśmy na parking i ukryliśmy się za samochodami. Dorośli dalej mogli nas zobaczyć przez okno szkoły. Kucnęłam, ale po chwili w tej samej pozycji zaczęłam przemieszczać się pomiędzy autami. W końcu udało mi się przedostać na drugą stronę. Ich miny były bezcenne.
- A wy nie powinniście być w szkole? - usłyszałam całkiem przyjazny głos za sobą.
- C-co? - odwróciłam się gwałtownie. Teraz przede mną stał chłopak o czekoladowych i pięknych oczach. Brunet, dość wysoki. Przyznam, że przez ten cały stres byłam trochę zdenerwowana. - Kim ty do cholery jesteś?
- Powiadają mi Jaś. - bosz, jaki z niego żartowniś. - A ty? - już miałam odpowiedzieć, "a co Cię to obchodzi", ale chłopak był naprawdę przystojny i miły.
- An...
- Chodź idziemy. - powiedział do mnie Adam. Postanowiliśmy pobiec w stronę garaży. Chłopaki mają tam coś w stylu "bazy". Przeszliśmy wąską ścieżką. Trochę się bałam, bo nie raz widziałam tu dużego bezpańskiego psa. Co chwilę przejeżdżał tutaj samochód. Poszliśmy za jeden z garaży, a następnie siadłam na kawałku betonu. Maciek i Adam rozpalili ognisko. Nie pomyśleliśmy wtedy, że mógł ktos zadzwonić na straż pożarną. Chociaż to mało prawdobne, ponieważ ludzie mają to miejsce gdzieś. Czułam się nieswojo przy chłopakach ze starszych klas. Dowidziałam się jak mają na imię. Emil, Wojtek oraz Czarek.
- Angelika, rano pytałam się Ciebie o wyjazd, a kolejno spotkałaś samego....
- A właśnie. - zaczął Adam. - Nie powinnaś rozmawiać z obcymi, gdy robimy sobie mały wypadzik.
- Oj, błagam Cię, nie wyglądał na ucznia z naszej szkoły. Raczej już dawno jest po maturze.
- Haha, on? - podeszłam do Adama i kopnęłam go. - Żartowałem. - na jego twarzy pojawiły się rumieńce.
- Natalia, kogo to ja TAKIEGO spotkałam ?
- Eee, nie ważne, Zacznij oglądać YouTube
- Taa, chciałabym, ale muszę się uczyć. Czasem trzeba z czegoś zrezygnować.

PERSPEKTYWA NATALII

Zupełnie nie rozumiem Angeliki. Czy ona naprawdę nie pamięta, że jeszcze 5 lat temu go oglądała?
Postanowiłam jej tym nie zadręczać. Adam kazał mi i Maćkowi pójść po patyki do ogniska. Rozumiem, że oni wszyscy chcą doprowadzić do tego, by Maciek był ze mną. Lubie go, ale po ostatnim związku boję się. Pamiętam tą 1 klasę gimnazjum, wtedy po raz pierwszy byłam w związku. Może nie był on poważny, ale dalej mam traumę. Jak tak można było mnie zdradzić z dziewczyną z podstawówki! Widzę starania tego chłopaka, ale on chyba ma jakieś hamulce. Może..... może to ja powinnam zrobić ten pierwszy krok? Kiedy chłopak był odwrócony przytuliłam się do niego od tyłu. Ten odepchnął mnie. Zaskoczona jego reakcją popłakałam się. Nie chciałam, ale to wyszło samo z siebie.
- Myślałam, że mnie kochasz! - Maciek zrobił wielkie oczy. Chyba dopiero teraz dotarło do niego co zrobił.
- A kiedykolwiek powiedziałem, że nie? - podszedł do mnie i próbował mnie objąć, lecz ja się wierciłam. W końcu przytrzymał mi ręce i pocałował.

PERSPEKTYWA ANGELIKI

Natalia i Maciek długo nie wracali. Postanowiłam pójść do nich. Zobaczyłam zapłakaną Natalię.Natychmiast do niej podbiegłam.
- Natalia! Co się stało!? - pytałam się pełna troski. Ta szepnęła mi coś do ucha. Powiedziała to za cicho, ale kiedy tylko przytuliła się do Maćka zrozumiałam co chciała mi przekazać. "Mówiłaś, że miłość nie istnieje"









Dobra do akcji powoli wkracza .... no właśnie kto? hehe, no wiadomo wiadomo.Myślałam, że akcja będzie rozwijała się jeszcze wolniej, ale jest szybciej niż przypuszczałam. Jeśli przeczytałaś/eś zostaw komentarz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz