Dziewczyna o imieniu Angelika wiedzie szalone życie. Jest lubiana w szkole, a także dobrze się uczy. Mimo tego dalej sądzi, że to szara rzeczywistość. Nic nie potrafi zaspokoić jej pragnienia przygody. Wkrótce jej marzenie się spełni i będzie mogła doznać prawdziwą moc adrenaliny. Niestety będzie nieść dużo przykrych rzeczy. Jej celem będzie uratowanie przyjaciół, jak i samej siebie. Czy uda jej się to? Czy uda jej się pokonać tą niebezpieczną grę?
Łączna liczba wyświetleń
środa, 10 lutego 2016
Rozdział 4
22 maja 2016 : 15.20
-Wróciłam! - krzyknęłam wchodząc do domu. Zamknęłam ostrożnie drzwi i zdjęłam buty. Podeszłam do kanapy i od razu się na nią rzuciłam. Natalia powoli ruszyła w kierunku mojej lodówki. Kiedy wróciła zajadała się kawałkiem sałaty.
-Haha, co ty, królik? Przed chwilą jadłaś lody.
-No wiem, ale nie masz nic innego w lodówce. Jestem głodna.
-Siadaj zaraz zrobię Ci herbaty i kanapki. - wstałam niechętnie i poszłam do kuchni. Teraz już rozumiem dlaczego nie usłyszałam od mamy "OK". Ona poszła na zakupy. My praktycznie nie mamy jedzenia, a przecież mówiłam jej, że wrócę około piętnastej.
-Mam przerąbane... - powiedziałam pod nosem. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam mojego psa. To wielki owczarek niemiecki i z łatwością sięgnął po chleb. Następnym razem położę go wyżej, by zwierze go nie dopadło. O ile będzie następny raz. W takim razie muszę zrobić tylko herbatę i zabrać kromkę psu. Wstawiłam wodę i wróciłam do Natalii. Gdy ją ujrzałam śmiałam się okropnie. Co ona robi? Tańczy? Ćwiczy jogę? Po zobaczeniu mnie pociągłą za rękę, a do drugiej wzięła pilot od telewizora i włączyła muzykę na fula. Zaczęła przede mną tańczyć, a ja dalej płakałam ze śmiechu. W sumie nikt nas nie widzi. Poruszałam tyłkiem w przód i tył. Moje biodra kręciły czasem kółka. Nogi ruszały się we wszystkie strony. Oh, to było przezabawne! Tak, dawno nie tańczyłam. Pewnie dlatego, że nikt nie robi żadnych imprez. Chwilka.....
- Natalka?
- No? - mówiła kręcąc się dookoła.
- Pamiętasz jak 2 miesiące temu byłaś pod jarana..... co ty robisz?
- Mam na sobie sweter, wali trochę potem.... rozkładam ramiona, JESTEM SAMOLOTEM! - ostatnie słowa wykrzyczała. Teraz wiem, że udawała "samolot". Jej poważnie odbija. I to w niej lubię. Szaleństwo. Kiedy "przelatywała" obok kanapy popchnęłam ją. Upadała tak wolno i lekko. Jakby nic nie ważyła.
-Spokój. - uśmiechnęłam się i siadłam obok niej.
-Z tej imprezy to i tak nici.
-Czemu? - spytałam smutna.
-Bo to jest we wtorek, a my wyjeżdżamy w środę! - Natalka uniosła ręce i położyła się na plecach.
-Jeszcze nie wiadomo czy pojadę...
-Jaki wyjazd? - krzyknęła moja mama, która właśnie wchodziła z torbą zakupów do domu. Szybko podbiegłam do niej i pomogłam wnieść jedzenie. Położyłam je na blacie i zaczęłam grzebać za jakimiś słodyczami. Po chwili znalazłam tabliczkę czekolady. Oczywiście matka wyrwała mi ją z rąk i wsadziła do lodówki. Miałam taką ochotę na słodkie. Przynajmniej nie będę gruba, chociaż jak dalej będę się obżerała tymi lodami to nie wiem jak to się skończy. Nagle woda zaczęła gwizdać, a ja odskoczyłam na bok. Niestety potrąciłam przy tym Natalię, która złapała za rączkę czajnika. Szczęście, że nie był otwarty. Zrobiłam nam wszystkim herbatę i poszłam z nią do dużego pokoju. Cały czas się modliłam by jej nie wylać. Mama usiadła na fotelu i wzięła kubek.
-A więc o co chodzi?
-Czy Angelika mogłaby pojechać ze mną na takie...... kolonie z youtuberami?
-Dziecko.....
-Mój ojciec wszystko załatwi, nie zapłaci pani, ani grosza! - przyjaciółka wyrwała się. Widać było w jej oczach jak bardzo to dla niej ważne.
-Tu nie chodzi o pieniądze. - mówiła zaniepokojona. -Założę się, że to gdzieś daleko.
-Hiszpania. - odpowiedziałam. Piwnoocza spuściła głowę.
-Jejku....... - wzdychnęła. Co jeśli powie "nie"? Uszanuję jej zdanie, ale..... chciałam spędzić trochę czasu z Natką. Zwłaszcza, iż nie musiałabym chodzić do szkoły. Opowiedziałyśmy jej wszystko szczegółowo i dalej czekałyśmy na odpowiedź. Ta chwila trwałą wieczność. Nie tak to miało wyglądać! Nie miałam wymuszać tego na mamie! Tak czy siak, łza spłynęła mi po policzku. Kiedy ona to zobaczyła nie mogła odpowiedzieć inaczej. - Zgadzam się. - wcale nie byłam szczęśliwa. Natomiast Natalka pisnęła z radości po czym mnie przytuliła. Nie dając po sobie poznać uśmiechnęłam się.
-I jeszcze jedno proszę pani. - Natka mówiła dalej się przytulając. - Czy Angelika mogłaby pójść na imprezę?
-Nie masz ust Angelika?
-Eeee mogłabym?
-Tak kochanie. - pobiegłam do matki i ją przytuliłam. Jak ja ją kocham.
Jesli przeczytałeś/aś to zostaw komentarz!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bosz, pamiętam jak tydzień temu wyżerałam ci sałate z lodówki (': Historia oparta na faktach oprócz tego tańczenia i wogóle. Szkoda tylko, że po tym ja, Werka i Majka mamy przerąbane w szkole... Z resztą nie ważne xD Sie rozpisałam... Super blog!!!
OdpowiedzUsuńOh Natalia xd Nie mam słów do Ciebie.
OdpowiedzUsuń